Wycieczka samochodowa przez Bałkany w sierpniu 2008r.

 
 

Informacje dla tych, którzy chceliby się wybrać w podobną trasę

Poniższy opis nie jest z pewnością żadnym pasjonującym opowiadaniem. Stworzony został na prośbę kilku osób, które wybierały się podobną trasą przez Bałkany i potrzebowały informacji. Wydaje się, że taki opis, po części odpowiada ich oczekiwaniom.

Należy bez wątpienia brać pod uwagę fakt, kiedy powstawał ten opis. Bałkany są obszarem dynamicznych zmian i wiele informacji bardzo szybko się dezaktualizuje.

2008-08-15 Polska, Czechy, Słowacja

11:30

Wyjazd z Warszawy, burzowo, leje deszcz, temperatura 19°C.

16:08

Tankowanie przy granicy z Czechami 29l po 4,62 zł/litr.

17:15

Po długiej jeździe w czeskich korkach wjeżdżamy do Słowacji.

21:18

18 km do granicy z Węgrami, zatrzymujemy się w motelu, pokój dwuosobowy, niestety śmierdzący z karaluchami kosztuje 34€.

22:00

Idziemy na piwo, gra orkiestra śpiewa jakiś lokalny Karel Gott, miejscowi pląsają.

2008-08-16 Węgry, Serbia, Macedonia

05:50

Wstajemy, jest ciemno, ponuro, mglisto, temperatura 15°C.

06:45

Po spakowaniu wszystkich rzeczy wyjeżdżamy w kierunku granicy.

07:05

Granica słowacko – węgierska, temperatura tylko 14°C. Kupujemy na węgierskiej stacji benzynowej winietę za 15€ na 10 dni. Winieta jest winietą tylko z nazwy. W rzeczywistości to wydruk z kasy fiskalnej, który trzeba okazywać na wezwanie odpowiednich organów.

09:10

Jesteśmy za Budapesztem, nieśmiało wychodzi słońce.

10:05

Granica węgiersko – serbska, słońce świeci na całego, jest ciepło ale wieje silny wiatr. Kupujemy zieloną kartę za 130€ ważną miesiąc (na krócej się nie da). Od strony serbskiej ogromna kolejka czekających na wjazd do UE. Wymieniamy euro na denary – 76 denarów/€. Skorzystanie z przygranicznej sławojki 1€ - nieźle. Fatalne warunki na drodze. Kompletne lekceważenie przepisów. Wyprzedzanie na trzeciego i czwartego. Ogromna zmiana w stosunku do Węgier. Przeważają rejestracje niemieckie.

11:30

Wjeżdżamy na autostradę, opłata 390 denarów.

12:05

Przekraczamy Dunaj, czyli wjeżdżamy na Półwysep Bałkański.

12:20

Jeszcze przed Belgradem kolejna opłata za autostradę 390 denarów lub 5€.

12:45

Przejeżdżamy przez Belgrad, przekraczamy most na rzece Sawa.

13:00

Bramka z biletami za wjazd na autostradę. Na serbskiej autostradzie samochody parkują na poboczach, cofają, jeżdżą pod prąd, spacerują piesi, spotyka się autostopowiczów itp.

14:15

Tankujemy 20 l. paliwa za 2.000,- denarów. Jemy dwa skromne dania za 790,- denarów.

15:30

W pobliżu miejscowości Nis płacimy za wcześniej pobrany bilet 1.020 denarów, temperatura 35°C

15:45

Za rozwidleniem autostradą jedziemy w kierunku na Skopie i tu kolejna opłata 240,- denarów.

17:00

Granica serbsko – macedońska. Opłata za ubezpieczenie 50€. Paliwo 71,- denarów macedońskich. Tankuję pełny bak za 4.000,- denarów macedońskich.

18:15

Kolejna opłata za autostradę 50,- denarów.

18:25

Po kilku kilometrach kolejna opłata, jeszcze 30,- denarów

18:45

Wjazd do Skopie fatalną dziurawą drogą przez dzielnicę slumsów. Wokół rudery, wszędzie żebrzące dzieci. Brak drogowskazów utrudnia odnalezienie centrum.

19:30

Jesteśmy w końcu na centralnym placu w Skopie. Nie zapiera tchu. Brudno, żebracy. Nie widać turystów, a nasza obecność wywołuje wyraźne zainteresowanie miejscowych.

21:20

Znajdujemy hotel niezbyt atrakcyjny z zewnątrz, ale w środku całkiem przyzwoity z dużym tarasem i z doskonałą lokalizacją w pobliżu starej części miasta.

23:45

W starej części miasta jemy b. smaczną kolację – sałatki szopska i grecka oraz kebaby i piwo, za równowartość 13€.

2008-08-17 Macedonia

8:45

Po wypiciu kawy po 0,7€ opuszczamy Skopie i udajemy się w kierunku kanionu Matka.

9:55

Jesteśmy na parkingu przy kanionie Matka. Krótki spacer. Zbyt mało czasu, by wybrać się na dalszą wycieczkę.

11:20

Wyjeżdżamy z kanionu Matka.

11:45

Wjeżdżamy na płatną autostradę (30,- denarów) w kierunku miejscowości Tetovo.

11:55

Kolejna opłata 30,- denarów.

12:05

..i jeszcze 20,- denarów.

12:15

kolejna opłata 20 denarów.

12:50

Błądzimy z powodu braku jakiegokolwiek oznakowania.

14:54

Zdjęcia jeziora i czerwonych dachów miejscowości Kepiste. Nocujemy w mieście Ochryda.

2008-08-18 Macedonia, Albania

07:30

Wstajemy.

09:20

Parkujemy w centrum, idziemy na spacer po mieście.

09:30

Zdjęcia kościoła Matki Boskiej Kamieńskiej.

10:16

Zdjęcia z twierdzy kościoła Św. Klemensa.

12:06

Wypłacamy 1.500 denarów z bankomatu.

12:07

Jemy śniadanie za 500,- denarów jajecznica, po dwie kawy.

12:15

Po opłaceniu parkingu (100,- denarów) wyjeżdżamy w kierunku Tirany. Temperatura 34°C.

12:34

Tankowanie do pełna za 1.640,- denarów.

12:35

Jedziemy piękną drogą widokową biegnącą między parkiem narodowym, a jeziorem Ochrydzkim, po południowej jego stronie.

13:10

Po przejechaniu 26 km dojeżdżamy do rozwidlenia – w lewo droga prowadzi do miejscowości Saint Naum, w prawo do granicy albańskiej. Jedziemy na chwilę do Saint Naum, by pozbyć się resztki macedońskich pieniędzy.

13:50

Przekraczamy granicę Macedonii i jedziemy przez pas „ziemi niczyjej” do posterunku albańskiego. Przekroczenie granicy zajmuje w sumie 20 min. Albańczycy bardzo szczegółowo sprawdzają, czy osoba wymieniona w dowodzie rejestracyjnym to osoba przekraczająca granicę. Pobierana jest opłata 10€, za którą wystawiane jest pokwitowanie ponoć niezbędne przy wyjeździe z Albanii.

14:10

Jedyna zauważalna różnica między Albanią a Macedonią, to widoczne wszędzie bunkry.

14:15

Cena oleju napędowego 160

14:20

Dojeżdżamy do miasta Pogradec. Nie widać biedy. Samochody na ogół w dobrym stanie. Dużo śmieci. W mieście droga bardzo dziurawa i niepomalowana. Piesi nie przestrzegają żadnych zasad ruchu. Stare domy w fatalnym stanie. Jednocześnie bardzo dużo się buduje. Nie ma problemu ze znalezieniem bankomatów. Wiele kobiet nosi ze sobą chińskie parasolki. Na balkonach bloków znajdują się składy drewna, co pozwala przypuszczać, że każde z mieszkań ma własne ogrzewanie piecami.

15:10

Po zakupieniu zielonej karty i wyjęciu z bankomatu pieniędzy opuszczamy Pogradec. Za 280 zł bankomat wydał 10.000 leków. Mijamy ruiny nieczynnych, niszczejących budynków przemysłowych. Przy drodze liczni sprzedawcy ryb złowionych zapewne w pobliskim jeziorze Ochrydzkim. Za miastem droga się poprawia. Po kilkunastu kilometrach droga łączy się z główną drogą międzynarodową. Jej stan jest właściwie bez zarzutu – jest pomalowana, z trzecim pasem pod górę.

16:10

Wjeżdżamy w tern górzysty, nachylenia 10% nie należą do rzadkości. Ograniczenia prędkości z lekkim nadmiarem. Wzdłuż całej drogi jest mnóstwo ręcznych myjni samochodowych. Wygląda na to, że jest to tutaj bardzo popularny sposób zarobkowania.

19:30

Po 150 km dojeżdżamy do Tirany.

20:00

Znajdujemy hotel Miniri Alcro, przy ul. Dibra 3 w samym centrum Tirany, tuż przy placu Skanderbega, za 70€ za dobę. Piwo w hotelu 4 zł za butelkę. W Albanii hotele muszą mieć licencję wydawaną na określony czas. Po tym czasie muszą odnowić licencję lub działają dalej nielegalnie, za to tanio. Nasz hotel ma licencję ważną do maja 2009.

2008-08-19 Albania, Czarnogóra

10:00

Po śniadaniu opuszczamy hotel i idziemy zwiedzać Tiranę. Niemal na każdym skrzyżowaniu znajdują się kioski z książkami. Praktycznie w ogóle nie widać turystów, a ci nieliczni nie wzbudzają najmniejszego zainteresowania.

12:00

Wracamy do hotelu, by zabrać zdeponowany tam bagaż. Temperatura 37°C.

12:45

Opuszczamy Tiranę nie bez trudu, gdyż w całym mieście nie ma ani jednego drogowskazu. Nieco pomaga GPS i kompas. Droga wyjazdowa w fatalnym stanie, ale trwają intensywne roboty drogowe. To co budują wygląda solidnie, więc za jakiś czas… Przy drodze znowu setki (to nie przesada) myjni samochodowych.

13:10

Po opuszczeniu Tirany droga poprawia się. Niema dziur, namalowane są pasy. Ogromna liczba sklepów meblowych – widać jest na ten towar zapotrzebowanie. Poza tym jak to na przedmieściach – warsztaty, wulkanizacje itp.

14:17

Zjeżdżamy z głównej drogi w kierunku morza w okolicy miejscowości Shendin. Plaża piaszczysta, okolica brzydka, śmieci i brud. Nie znajdujemy niczego, co zachęcałoby do pozostania. Jedziemy stąd.

16:40

Tankuję 32 l za 5.000 leków. Próbujemy wjechać na jakiś most, którym możemy przedostać się do granicy z Czarnogórą. Most jest wąski na 1 samochód, a z vis a vis nieprzerwanie jadą samochody. Dwukrotnie wjeżdżamy i cofamy. Po negocjacjach przeprawiamy się w końcu na drugą stronę.

17:10

dojeżdżamy do granicy. Po zapłaceniu 2€ zabierają ten ważny papierek, który kupiłem przy wjeździe do Albanii za 10€ i po wymianie przyjaznych gestów „V” i wypowiedzeniu przez albańskiego pogranicznika nazwisk słynnych polskich bohaterów narodowych – Boniek, Lato i Walesa, opuszczamy Albanię.

17:40

Po Czarnogórskiej stronie granicy kupujemy za 15€ zieloną kartę i za 10€ jakąś zieloną nalepkę na szybę.

19:30

Wjeżdżamy do kurortu Ulcnij. Piękna plaża, ale śmieci, brud i tłok. Próbujemy znaleźć słynną Wieliką Plażę, ale bezskutecznie.

20:30

W Ulcnij znajdujemy nocleg za 50€ ze śniadaniem. Wśród tłumów turystów – wczasowiczów niemal sami Czarnogórcy.

22:15

W starej części miasta znajdujemy bardzo przyjemną restaurację z doskonałym piwem Nik.

2008-08-20 Czarnogóra

09:00

Jemy śniadanie i decydujemy się pozostać dzień dłużej.

2008-08-21 Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina

11:00

Wyjeżdżamy z Ulcnij w kierunku Podgoricy

13:05

Miejscowość Św. Stefan – dawniej zamknięta dla zwykłych śmiertelników, dostępna wyłącznie dla kacyków.

13:50

Spotkanie z uprzejmym policjantem mówiącym po angielsku, że nasz samochód jechał szybciej o 23 km/h niż pozwalają na to przepisy. Na rozmowie się na szczęście skończyło.

14:30

38°C

19:00

Wjeżdżamy do Bośni i Hercegowiny i jedziemy malowniczą drogą biegnącą kanionem wzdłuż rzeki Tary.

20:00

Dojeżdżamy do miejscowości Dobrokolje, temperatura 16°C.

20:45

Wjeżdżamy do Sarajewa – Miasto czyste, chociaż dość obskurne.

2008-08-22 Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Węgry

10:00

Wyjeżdżamy z Sarajewa.

13:30

Wjeżdżamy do miasta Zenica.

16:20

Tankowanie 16l za 20€.

17:30

Przekraczamy granicę z Chorwacją.

18:00

Od granicy autostrada płatna 3€ do miejscowości Dakovo. Pusto.

19:00

Granica chorwacko – węgierska. Odprawa 5 minut z otwarciem bagażnika.

20:00

Hotel w mieście Mohacz.

2008-08-23 Węgry, Słowacja, Czechy, Polska

09:30

Opuszczamy Mohacz do Warszawy 1030km. Przy drodze napisy dwujęzyczne.

14:15

Wjeżdżamy do Słowacji.

14:25

Bratysława, przekraczamy Dunaj.

16:35

Wjeżdżamy do Czech.

17:15

Wjeżdżamy do Polski.

22:00

Po 11 godz. i 18 min. Jazdy, przejechaniu 1.032km ze średnią 90 km/h i zużyciem paliwa 5,7 l/100 km znaleźliśmy się w Warszawie. Ogółem podczas wycieczki przejechaliśmy 4.122 km, zużywając średnio 6,1 l/100km, ze średnią prędkością 62km/h, spędzając za kierownicą w sumie 65 godz.